schudłam po 40 tce blog
Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia. Krysiu a powinnam mieć jakieś sensacje? A ty miałaś? Jakie? Pytanie też do innych weteranek tej diety.
2022-11-29 - Odkryj należącą do użytkownika Becia-kowalewska tablicę „ilustracje po 40-tce” na Pintereście. Zobacz więcej pomysłów na temat ilustracje, stemple, śmieszne.
Jak schudnąć po 40 bez ćwiczeń? Wystarczy robić świadome zakupy. Chodzenie po sklepie bez celu sprawia, że do koszyka trafia znacznie więcej produktów, niż powinno. Wśród nich wymienić można ciastka, chipsy oraz szereg innych tuczących produktów, które w składzie zawierają wyłącznie cukry złożone i masę szkodliwych
Programista po 40-tce 1 O kwestii wieku w Polsce za wiele się nie mówi, ale w krajach, gdzie branża rozwinęła się szeroko wcześniej, ten temat jest dość często dyskutowany, w tym w połączeniu z określeniem "culture fit".
By Pamela Lutrell November 15, 2023 Lifestyle. Happy Wednesday, everyone! Welcome to Today’s News for Women over 50. This is our weekly lifestyle news roundup…curated into one place just for you. My intention is to make it easy for you to stay informed, inspired and updated on lifestyle news which may help you in a variety of ways.
Site De Rencontre Pour Black Et Metisse. Skuteczne tabletki na odchudzanie po 40 stce Jak schudnąć 10 kg po czterdziestce Jak schudnąć 10 kg po czterdziestce STOSUJĄC TEN PROSTY SPOSÓB! Odchudzanie po czterdziestce zależy przede wszystkim od tempa przemiany materii, ogólnego stanu zdrowia a także… ( Read More ) Posted on 17 sierpnia 201819 marca 2019 Anna Karpińska
Agnieszka Mielczarek, dyplomowany coach żywienia, prywatnie żona Pascala Brodnickiego. Jest najlepszą reklamą własnej metody utrzymania idealnej wagi i zatrzymania upływu czasu. Jej autorski "Program trzydziestu dni" zakłada utrzymanie optymalnej diety, zawiera rozpisane na cały miesiąc dzienne menu oraz praktyczną listę zakupów. Według autorki kluczem do młodego wyglądu i szczupłej sylwetki jest zmiana świadomości na temat sposobu odżywiania, wyrobienie dobrych nawyków i konsekwentna ich realizacja. Autorka udowadnia, że dobra dieta jest alternatywą dla inwazyjnych i kosztownych zabiegów medycyny estetycznej. Jak sama mówi, jej program rozpisany jest na miesiąc, bo tyle potrzeba, by nasze ciało zregenerowało się, a szkodliwe nawyki zostały zastąpione przez zdrowe zasady jedzenia. Swoją metodę Agnieszka Mielczarek oparła na wzorcach z kuchni francuskiej, przyglądając się temu, co Francuzki jedzą i jak żyją. Jak pisze we wstępie do książki, do swojego programu namówiła również swego męża, z pochodzenia Francuza, przekonując go jak duży wpływ na samopoczucie ma zmiana diety. W swojej książce podaje 90 przepisów na proste i szybkie posiłki, ułożone z wykorzystaniem światowych badań nad zdrowym żywieniem, ale dopasowane do polskich smaków i tradycji kulinarnych. "Jak schudnąć po 40?" to odpowiedź na światową rewolucję w podejściu do trybu życia, w którym dobrze budowana motywacja prowadzi do stabilnego gubienia wagi i zachowania młodego, pięknego wyglądu. Autorka wierzy, że czytelniczki pokochają jej metodę trzydziestu dni, bo została ona stworzona z miłości do wszystkich kobiet – tych, które zna i tych, które poznają ją dzięki tej lekturze. A dobre uczucia zawsze wracają i zamieniają się w dobre efekty. Od wydawcy: "Słowo „dieta" znaczy dla nas zazwyczaj „wyrzeczenie". Tymczasem książka Agnieszki Mielczarek pokazuje, że wystarczy wyeliminować mleko, jajka i gluten, żeby waga sama spadła. Takie menu to ratunek przy nadwrażliwości na te produkty. Pacjenci często nie zdają sobie z niej sprawy. Tymczasem dania wegańskie są pyszne, łatwe do przyrządzenia i można jeść je bez potrzeby głodzenia się, a efekt oczyszczenia organizmu widać bardzo szybko. Jestem przekonana, że każdy po zastosowaniu tego programu dostrzeże ogromną zmianę w wyglądzie i samopoczuciu. Polecam tę książkę nie tylko paniom po czterdziestce, ale każdemu, niezależnie od wieku, płci i wagi. Mała zmiana na talerzu - wielki powrót do równowagi".Mira Gałęcka, doktor nauk medycznych, Instytut Mikroekologii w PoznaniuPowyższy opis pochodzi od wydawcy.
[dokładny przepis, jak to zrobić] Strona główna Fit i zdrowie Schudnij! Skuteczny sposób na utratę wagi Nadwaga bardzo utrudnia życie. Chciałabyś skutecznie pozbyć się tłuszczu zwisającego z brzucha, za dużych ud? Poznaj prosty sposób na zgubienie zbędnych nie wiedziałaś, że to takie łatwe! Przeczytaj historię Agnieszki Krawczyk, która straciła aż 33 kilogramy. Choć jako młoda dziewczyna była bardzo szczupła, pierwsza ciąża zmieniła wszystko. Nie umiała już wrócić do poprzedniej wagi. Wszystko zmieniło jedno spotkanie. Okazało się, że prosty sposób na schudnięcie był na wyciągnięcie ręki. Agnieszka zdradziła nam swój sposób na poradzenie sobie z nadwagą. Ta opowieść wciąga… Kiedy poznałam przyszłego męża byłam bardzo szczupła. Szybko pobraliśmy i niedługo potem zaszłam w ciążę. Niestety okazało się, że jest zagrożona i prawie całe 9 miesięcy musiałam przeleżeć. Bardzo przytyłam. Tuż przed porodem ważyłam 35 kg więcej. Miałam nadzieję, że szybko potem schudnę. Nie udało mi się wrócić do poprzedniej wagi Niestety nic takiego nie nastąpiło. Tyłam coraz bardziej, bo zajadałam stresy. Z mężem nie bardzo nam się układało. Do tego dochodziły problemy z teściową. Pewnego wieczoru usłyszałam niechcący jak mój mąż i jego matka naśmiewają się z mojej nadwagi i nazywają mnie hipopotamem. Przepłakałam całą noc. Postanowiłam wziąć się za siebie. Efekt jojo Nie jadłam prawie nic. Schudłam tylko 3 kg przez miesiąc. To złamało mnie i wróciłam do dawnej diety. Murowany efekt jojo. Przytyłam 7 kg. Nadwaga utrudniała mi życie. Nie mogłam bawić się z moim synkiem, znaleźć fajnych ubrań. W pracy miałam częsty kontakt z klientami, więc musiałam dobrze wyglądać. Problem był również z większymi okazjami. Zostaliśmy zaproszeni na ślub i wesele kuzynki. Cudem udało mi się znaleźć piękną sukienkę w moim rozmiarze. Na nic to. Całe wesele przesiedziałam przy stole, patrząc, jak mój mąż świetnie bawi się ze swoją znajomą ze studiów. Była dwa razy szczuplejsza ode mnie. Zazdrośnie spoglądałam, jak tańczą, jak on lekko ją unosi i obejmuje w talii. Znowu się nie udało... Podjęłam kolejną próbę zrzucenia wagi. Dieta pudełkowa, ostra praca na siłowni. Tym razem udało mi się stracić aż 10 kg. Jednak okazało się, że znowu jestem w ciąży i jak poprzednio jest zagrożona. Przytyłam kolejne 20 kg. Po urodzeniu córeczki przyrzekłam sobie, że kiedy tylko skończę karmić piersią, to od razu zabiorę się za odchudzanie. Wtedy wydarzyło się coś w moim życiu… Mój mąż powiedział, że musimy się rozstać i odchodzi do innej. Zostałam sama z dwójką małych dzieci Z rozpaczy zaczęłam jeść, coraz więcej i więcej. Przestało mi kompletnie zależeć na tym, jak wyglądam i co się dzieje z moim ciałem. Co gorsza pewnego dnia zobaczyłam byłego męża z nią. Okazało się, że jego nową partnerką była ta znajoma ze studiów, z którą tak dobrze bawił się kiedyś na weselu. Byli roześmiani i najwyraźniej bardzo szczęśliwi razem. Ona piękna, szczupła, modnie ubrana. To przybiło mnie jeszcze bardziej. Zostawił mnie dla innej, bo byłam gruba. Nigdy nie powiedział mi, że moja nadwaga mu przeszkadza. Nigdy nie zasugerował, że powinnam coś z tym zrobić. Zawsze twierdził, że to nie jest dla niego ważne. Załamało mnie to. Zamiast wziąć się w garść, szukałam pocieszenia w jedzeniu. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Ważyłam 90,2 kg! Ważyłam 90 kilogramów! Pewnego dnia spotkałam moją znajomą. Ledwo ją poznałam, bo było dwa razy mniejsza. Marta była najgrubszą osobą w liceum. Ważyła ponad 100 kg. Teraz wyglądała jak młoda bogini, szczupła i zgrabna. “Jak to zrobiłaś? Jak schudłaś? Dieta, ciężkie ćwiczenia, a może operacja zmniejszenia żołądka?” - zapytałam. Marta odpowiedziała: “Daj spokój, Aga. Jaka dieta, jakie ćwiczenia, że o operacji nie wspomnę. To owoce. Wpadnij do mnie na kawę, to wszystko Ci opowiem”. Marta zmieniła moje życie Kilka dni później spotkałyśmy się u niej. Marta opowiedziała, jak schudła. Zawdzięczała to wyciągom z szafranu i spirulinie. Wierzyć się nie chciało. Przed kuracją Marta ważyła 105,5 kg. Przez 3 miesiące brała 1 kapsułkę Fatfixu dziennie i straciła aż 40 kg! Najdziwniejsze było to, że nie zmieniła diety, ani nie katowała się ćwiczeniami. Dała mi link do strony, gdzie można kupić oryginalny preparat. Choć nie chciało mi się wierzyć w tę opowieść, to zajrzałam na stronę. Postanowiłam zaryzykować i zrobiłam zamówienie. Już 2 dni później otrzymałam opakowanie Fatfix. Od razu wzięłam jedną kapsułkę. Po 7 dniach weszłam rano na wagę. Ważyłam 5 kilogramów mniej! I to zaledwie po tygodniu przyjmowania kapsułek. Schudłam 5 kg w 7 dni. Bez diety i ćwiczeń Czułam po ubraniach, że waga leci w dół. Tak po prostu, bez żadnego wysiłku i wyrzeczeń. Jadłam to, co zazwyczaj, wykonywałam codzienne czynności i to było dokładnie wszystko, co robiłam. A po 12 dniach założyłam dżinsy, które jeszcze niedawno były za małe. Waga pokazywała 12 kg mniej. To oznaczało, że chudłam 1 kg dziennie! W ciągu dwóch miesięcy straciłam 22 kilogramy. Czułam się naprawdę znakomicie. Przybyło mi wigoru, moja skóra wyglądała promiennie i gładko, mimo że tak szybko traciłam kilogramy. Musiałam wymienić całą garderobę, bo wszystko było za duże. Zmieniłam również prace. Już nie byłam nieśmiałą grubaską, ale znającą swoją wartość, piękną kobietą. Z grubaski zamieniłam się w piękną kobietę W nowej pracy był sympatyczny informatyk. Od początku czułam, że wpadłam mu w oko. Wojtek, bo tak mu na imię, zauroczył mnie. W końcu poszliśmy na kawę i zaczęliśmy się spotykać. Z Wojtkiem układa nam się znakomicie. Nie martwię się, że znowu przytyję. Byliśmy na wakacjach all inclusive i wcale sobie nie żałowałam. Przywiozłam tylko pamiątki, żadnego dodatkowego kilograma. Nie ma efektu jojo, choć nie biorę Fatfixu już od dwóch miesięcy. Łącznie schudłam 33 kg. Bez wyrzeczeń, ćwiczeń. Jedyne co robiłam, to regularnie przyjmowałam Fatfix. Ważę teraz 57 kilogramów i czuję się po prostu świetnie. Mam dużo energii i siły. Często biegam albo jeżdżę na rowerze z moimi dziećmi i Wojtkiem. Moje życie nabrało blasku. Wiem, że historia Marty może budzić niedowierzanie. Też myślałam, że to jakieś bzdury. Mimo wszystko spróbowałam jej sposobu, czyli kapsułki Fatfix. Mogłam dalej nie robić nic, uważać się za ofiarę życia i sytuacji. Po prostu stałabym w miejscu. Zaryzykowałam! Chcę się odwdzięczyć za to co dostałam, więc dzielę się tym sposobem. Jeśli chcesz jak ja być znowu piękna, atrakcyjna, odzyskać pewność siebie i znaleźć szczęście w życiu i miłości po prostu spróbuj! Daję Ci namiary na stronę, którą dostałam od Marty. Wystarczy, że klikniesz w niebieski przycisk poniżej, a strona się otworzy. Reszta należy do Ciebie, to Ty bierzesz sprawy w swoje ręce.
Jak schudłam 70 kg i jaki był mój świat, kiedy ważyłam 140 kg? Ciężki. Ciężki zarówno na zewnątrz, jak i w głowie. W moim pojmowaniu gruba nie mogła podbijać świata, a niskie poczucie wartości ciągnęło w dół bardziej, niż wielki brzuch. W końcu doszłam do ściany i zrozumiałam, że czas na zmianę. Zmianę inną niż jakakolwiek wcześniejsza. Ważnym elementem odchudzania jest aktywność fizyczna. Spis treściJak schudłam 70 kg? Najpierw eliminacja smażonych potrawPotem kilka lekkich posiłków w ciągu dniaPo 6 miesiącach zauważyłam zmianySposobem na schudnięcie nie są mordercze treningiZbilansowana dieta kluczem do sukcesu Jak schudłam 70 kg? To było trochę jak sen. Styczeń 2013 r. przyniósł mi siłę, choć wcześniej czułam się zmęczona życiem. Pojawiła się myśl: schudnę raz na zawsze. Schudnę, bo tego pragnę, bo mogę, bo jestem na to gotowa. 175 cm wzrostu i 27 lat. 140 kg i wiara w to, że uda się zmienić całe życie. Wcześniej było kilka zrywów, ale zawsze kończyły się gorzkim rozczarowaniem, że jeść mało to ja nie umiem, a obżarstwo przynosi najsłodsze ukojenie. Nie potrafiłam zjeść jednego obiadu. Wolałam trzy naraz, z deserem. Tym razem postanowiłam opracować plan i trzymać się go mocno. Do końca życia. Dlaczego? Nie mogłam już dłużej się dusić. Chciałam zacząć oddychać, stać się wolna, inna, lekka. To poczucie narastało od wielu miesięcy. Ludzie czekają często na moment przełomowy. Czasem nie warto, bo przełom może wiązać się ze zniszczeniem… Jak schudłam 70 kg? Najpierw eliminacja smażonych potraw Zastąpiłam je daniami duszonymi lub gotowanymi na parze. Okazało się, ze smakują całkiem nieźle, z czasem nawet wybornie. To mnie pokrzepiło. Przestałam używać margaryny, wycofałam białe pieczywo. Poczułam się królową rewolucji! Dzień za dniem, coraz śmielej szukałam nowych przepisów. Nowych, czyli takich, w których mało jest tłuszczu, żadnego cukru. Coraz mniej słodyczy. Zamiast batonikami i czekoladą syciłam się suszonymi owocami. Czas mi służył. Ograniczyłam jadane wcześniej na okrągło ziemniaki i makarony na rzecz kasz. Wydzielałam je ostrożnie, na łyżki, pozwalając sobie za to na warzywne szaleństwo. Wczesna wiosna przyniosła mi zbawienie w postaci nowalijek. Czy można zamienić chipsy na rzodkiewki? Tak, choć warto dać sobie czas. Mój organizm po kilku tygodniach bez nawału przetworzonej żywności stwierdził, ze rzodkiewka sama w sobie jest smaczna, podobnie jak delikatne, słodkawe ogórki, słodko-winne pomidory, pikantny seler, maślana w smaku sałata… Odkryłam, że warzywa mogą sycić głód! I to w doskonałym stylu. Potem kilka lekkich posiłków w ciągu dnia I faktycznie. Jedzenie lekkich posiłków 4-5 razy dziennie nie tylko dawało poczucie sytości, ale koiło lęk przed głodem. A głód to demon, który obróci w gruzy każde staranie. Łatwo z nim przegrać, zwłaszcza kiedy apetyt jest nie wilczy, a smoczy. Zabija go nie tylko jedzenie, ale też woda. Czysta, smaczna woda. 3 litry na dzień, obok częstych przekąsek, pomagały zrzucać wagę. Minęły 4 miesiące nowego odżywiania. Przyszła pora na coś więcej. Poczułam, że w głowie zaczyna się robić miejsce na kolejny krok: sport. Nie, nie wielkie wyczyny, ale wstydliwy i nieśmiały trucht wokół kamienicy. Dziesięć minut paliło moje mięśnie jak ogień, ale pierwszy raz pomyślałam, że właśnie tego chcę. Choć wszystko bolało, a nogi dawały się we znaki, truchtałam ostrożnie przez kolejne dni. Dni zamieniły się w tygodnie, a kilka minut w kilkanaście. Skuteczne odchudzanie wymaga zmiany sposobu myślenia – Każdy powinien znaleźć swoją drogę – mówi Danka. – Można szukać samemu, można pójść do dietetyka. Potrzeba jednak pracy nad swoim myśleniem. Jakie masz o sobie zdanie? Dlaczego jedzenie jest ci tak bardzo potrzebne, w tak dużej ilości? Odpowiedzi pewnie są trudne. A może ich nie znasz? Poszukaj kogoś, kto cię wesprze, ale też nie będzie oceniał i do niczego zmuszał. Jeżeli samodzielnie zechcesz żyć zdrowo, pokochać swoje ciało i zacząć od nowa, wszystko będzie o wiele prostsze, niż ci się wydaje. Po 6 miesiącach zauważyłam zmiany Nowe odżywianie, bieganie i chodzenie na basen sprawiły, ze w sierpniu ważyłam już nie 140, ale nieco ponad 90 kg. Mogłam zmienić garderobę i po raz pierwszy zacząć szukać ubrań w innym dziale niż "XXL". Basen wydał mi się dobrym kompanem dla biegania, ale jesienią dołączyłam do tego kolejny etap: siłownię. Zajęcia dwa razy w tygodniu. Wcześniej nie miałam odwagi równać się z innymi kobietami, nie chciałam ćwiczyć u boku chudych. Jednak w końcu poczułam się pewniej. Sport stawał się coraz bardziej moim światem. Sposobem na schudnięcie nie są mordercze treningi Nie biegałam szybko, ale za to dużo. Pięć razy w tygodniu wstawałam skoro świt, by biec przed siebie. Trzy razy chodziłam na siłownię, raz lub dwa na basen. Jadałam często, ale kalorii było za mało w stosunku do wysiłku. Czułam się coraz słabsza. Minęło ok. 18 miesięcy. Na wadze pojawiła się magiczna liczba 69 – tyle powinnam ważyć w stosunku do wzrostu. I choć zalała mnie fala euforii i wzruszenia, głowa nie nadążała. Zniknął tłuszcz, ale pozostał brak poczucia własnej wartości. Nienawiść do ciała. Zagubienie. Kilka miesięcy spotkań z psychologiem zajęło mi zrozumienie, że odchudzanie zaczyna się w głowie. Przede mną otworzył się nowy, trudny rozdział: szukania samej siebie. Jako nowa, szczupła "ja" coraz dotkliwiej odczuwałam skutki eliminacji węglowodanów i tłuszczów. Same warzywa, ze śladową ilością kasz, nie zaspokajały moich potrzeb. Było mi zimno, czułam się wiecznie wyczerpana. Zbilansowana dieta kluczem do sukcesu Stopniowo odzyskiwałam utraconą energię. Nigdy nie chciałabym wrócić do tego etapu. Uniknęłabym go, gdybym mogła cofnąć czas. Ludzie często pytają mnie o radę, zwłaszcza teraz, kiedy wydałam książkę "Odważona". Niezmiennie powtarzam: odchudzanie zaczyna się w głowie. Trzeba zrozumieć, że zdrowa dieta nie jest złem ostatecznym ani koniecznością. Jest najlepszym i słusznym wyborem, jest rozwiązaniem pełnym smaków. Jedzenie to wielka przyjemność, a mądre jedzenie jest szczęściem. Dzisiaj, jako 30-latka, szukam złotego środka. Ćwiczę, szukam kulinarnych, zdrowych inspiracji, inwestuje w siebie. Narodziłam się na nowo i było to warte każdej trudnej chwili. Potrzebowałam lat, żeby uporać się z myśleniem o sobie jedynie w kategoriach "gruba" – "chuda". Danuta Awolusi - tekst pochodzi z miesięcznika "Zdrowie"
Dzisiaj pozwolę sobie na trochę prywaty. Chciałam opisać jak udało mi się schudnąć, dlaczego zaczęłam się odchudzać i jak teraz wygląd moje dbanie o siebie. Zacznę od tego , że nigdy nie odchudzałam się . Akceptowałam siebie, nigdy nie myślałam o dietach, głodówkach. Jako nastolatka byłam dziewczyną nie grubą ale nie chudą przez lata podstawówki i gimnazjum. W liceum bardzo schudłam , nie wiem dlaczego . Moja waga zeszła do 48 kg przy wzroście 158 cm. Nie wyglądałam dobrze, wiele osób myślało o chorobie która spowodowała , że tak schudłam. Mama cały czas kazała mi jeść itd. W wieku 19 lat zaszłam w ciążę , urodziłam syna i moja waga dobiła do 75kg. To była masakra , ale zeszła do 63 kg. Jakoś żyłam z tymi kg. Nie kombinowałam z dietami żyłam sobie z tymi kg. W między czasie paliłam papierosy, rzucałam i znowu paliła. Kiedy zdecydowałam się na drugie dziecko rzuciłam palenie i startowałam z wagi 65kg. Przytyłam w drugiej ciąży do 85kg. To była masakra. Po 3 miesiącach od narodzin moja waga pokazała 75kg. Wtedy powiedziałam dość. Nie mogłam na siebie patrzeć. Wszędzie widziałam szczupłe dziewczyny. Kupowanie było katorgą i z przykrością duże lustra w sklepach ukazywały prawdę na temat mojego wyglądu. Pod koniec lutego postanowiłam po długim namyśleniu wykupieniu diety na 1 miesiąc na portalu Od 2 marca 2012 zaczęłam dietę, regularnie ćwiczyć, regularnie jeść, wszystko zgodnie z opracowaną dietą jaką się co tydzień, miałam swojego wirtualnego dietetyka z którym miałam tydzień pięknie ubywały mi po kg po 1kg na tydzień. Posiłki były zdrowe, jadłam warzywa , owoce, zupy, gotowane lub pieczone ryby, mięsa. Pokochałam jogurt naturalny, kefir, dodawałam otręby, przestałam słodzić kawę i herbatę, piłam wodę niegazowaną i gazowaną, soki. Od marca aż do teraz schudłam 15 kg. Od marca do lipca kupowałam dietę , aby mieć posiłki i nauczyć się zdrowo jeść. Nie liczę kcal tylko jem z głową. Nie był to łatwy okres, wiele razy walczyłam z pokusami, głodem , który tak naprawdę powstawał w głowie. Musiałam udowodnić przede wszystkim sobie że jestem silna i potrafię. Nie mam kompulsywnego napadu na jedzenie jak borykają się niektóre dziewczyny. Nie chcę próbować diet , których jest pełno i nazwy ich pochodzą od tego na czym głównie się opierają. Dieta dietą ale trzeba nauczyć się jeść z głową i zdrowo. Nie objadać się na noc. Można pozwolić sobie na kawałek ciasta czy coś innego - ja sobie pozwalam. moja waga teraz to 60 kg . Od kilku tygodni utrzymuje się , stabilizuje. Nie jestem chuda jak i chciałabym jeszcze te 5 kg schudnąć ale bardziej wymodelować ciało. Mój brzuch po dwóch ciążach nie jest taki atrakcyjny, ale wygląda lepiej niż 7 miesięcy temu. Aby zacząć musicie się akceptować , postawić sobie realne cele. Znaleźć motywacje w sobie lub znaleźć motywatora. Uwierzyłam w siebie i teraz dobrze się czuję w swoim ciele. A najlepszą nagrodą jest dla mnie komplementy od innych i oczywiście od mojego męża, który mnie wspierał i nadal wspiera.
schudłam po 40 tce blog